foto1
foto1
foto1
foto1
foto1


Największym dramatem i nieszczęściem tej długiej, pięcioletniej wojny był fakt, że ziemie rdzennie polskie znalazły się pod brutalną, bezwzględną okupacją. Skala polskich strat materialnych, kulturowych oraz demograficznych była porażająca, by nie rzec katastrofalna. Jeśli szukać skali porównawczej do podobnie wielkich strat Polski, to można mieć tylko na myśli okupację niemiecką w trakcie II Wojny Światowej.

Niektórzy polscy historycy twierdzą nawet, że najazd szwedzko- niemiecki był pod pewnymi względami bardziej niszczący i destrukcyjny. Bardziej świadomi i oczytani Polacy mają świadomość tego, iż potop był w pewnym stopniu dziełem niemczyzny. Król szwedzki Karol X Gustaw był czystej krwi Niemcem z dynastii Wittelsbachów, a w jego armii służyło wielu najemnych żołnierzy z kilkunastu krajów Rzeszy. Nie należy zapominać, iż wielonarodowe państwo polskie przed agresją było zamożne, opływało w autentyczne bogactwo, których najeźdźcy ze skalistej Szwecji nie posiadali. I Rzeczypospolita szlachecka kusiła ubogich wrogów pięknymi pałacami królewskimi i magnackimi, nieźle funkcjonującymi dworami szlacheckimi, zadbanymi miastami oraz własną słabością państwowo-militarną. Nigdy w swojej historii tereny czysto polskie, nie zaznały tyle lat spokoju oraz gospodarczej prosperity co w okresie poprzedzającym tą hekatombę. Królewska biblioteka czy galerie obrazów w Rzeczypospolitej Obojga Narodów, dorównywały najbardziej bogatym kolekcjom Europy zachodniej. Nie powinniśmy zapominać, że kilkunastu polskich magnatów dysponowało majątkami i zbiorami dzieł sztuki przewyższającymi te królewskie.

Wojska szwedzko-niemieckie zajęły najbardziej rozwinięte gospodarczo i najbardziej wartościowe obszary Rzeczypospolitej. W znacznym stopniu zniszczyli oraz zdewastowali sześć z dziewięciu największych polskich miast: Kraków, Warszawę, Poznań, Lublin, Toruń oraz Elbląg. Mimo, że Gdańsk ostatecznie obronił się i dochował wierności legalnemu polskiemu monarsze Janowi II Kazimierzowi Wazie, to poniósł on wielkie straty finansowe. Niestety, Wilno zostało spustoszone przez Rosjan, ocalał jedynie Lwów. W rezultacie tak fatalnych wydarzeń musiało dojść do zapaści demograficznej i finansowej wielkiego kraju. Ludność I Rzeczypospolitej zmniejszyła się aż o 35- 43%, a w okręgach najdłużej okupowanych przez pazernych najeźdźców - na przykład w Wielkopolsce czy Prusach Królewskich, przeżył jedynie co drugi mieszkaniec. Ogromną skalę zniszczeń można sobie dopiero uświadomić, przeglądając współczesne przewodniki turystyczne. Prawie przy każdej ruinie z czasów nowożytnych znajdziemy dopisek: "zniszczony podczas potopu szwedzkiego". Większość naszych miast wyraźnie podupadła i straciła na znaczeniu po najazdach szwedzkich w połowie XVII i na początku XVIII stulecia. Wojska szwedzko-niemieckie charakteryzowała iście barbarzyńska pasja niszczenia. Dopiero hitlerowskie Niemcy wykazały się podobną perfidią, precyzją i systematycznością w licznych mordach i grabieżach. Potop szwedzki był de facto serią niekończących się pochodów, przemarszów armii jednej oraz drugiej strony konfliktu, które ścigały się za sobą przez kilka lat. Walczyły ze sobą na prawie całym terytorium państwowym Korony i prawie połowy Litwy. Logiczną konsekwencją takiej skali barbarzyństwa i grabieży był fakt, iż większość zamków, pałaców, kościołów czy budowli miejskich została okradziona oraz zmasakrowana.

Co skłoniło króla szwedzkiego do aż takiego apetytu, zachłanności oraz wielkiej skali zniszczeń? Zachęciły go do tego już pierwsze wystąpienia partyzanckie w Wielkopolsce, opór naszych chłopów gardzących najeźdźcą, trudności z opłaceniem własnych oddziałów z zaciągu ale przede wszystkim ogromna skala zbyt łatwo i bez wysiłku zagarniętych skarbów. Instynkt mordercy i złodzieja wziął górę nad ewentualną postawą racjonalną czy rozumem politycznym. Poza tym szwedzki monarcha i jego liczni dowódcy wyznawali pogląd, że wojna ma swoje prawa i musi się sama wyżywić. Nasi wrogowie ogołacali wnętrza dworów, pałaców, zamków, klasztorów i kościołów ze wszystkiego, co miało jakąkolwiek wartość. Byli na tyle zepsuci i zmanierowani, że skuwali marmury czy odłupywali rzeźby zdobiące fasady, relikwiarze czy srebrne gwoździe i nity. Dla tych ludobójców nie miało znaczenia czy zdobywali zamek czy miasto szturmem bądź czy poddawały się one same z własnej woli, chcąc uniknąć strasznego losu. Wszędzie taktykę stosowano podobną. Najpierw nakładali na zdobyte miasta bardzo wysoką kontrybucję, a kiedy mieszkańców nie było już stać by je spłacić, przystępowali do rekwizycji i okradania domostw oraz obiektów użyteczności publicznej. Jeszcze większe złodziejstwo odbywało się w pałacach i zamkach królewskich czy magnackich. Na przykład z Wiśnicza, Szwedzi zdobyczne łupy wywieźli aż na 150 wozach.

Co z naszego punktu widzenia było katastrofą? Gdy okupanci decydowali się nawet opuścić zamek czy miasto, to najczęściej podpalali je stosując "starą jak świat" taktykę spalonej ziemi. Między innymi przez potop zachowało się tak niewiele zabytków przedbarokowej polskiej architektury. Na przykład w Prusach Królewskich żołdacy Karola Gustawa zniszczyli wiele ważnych miast takich jak: Toruń, Tczew, Malbork, Grudziądz czy Gniew. Lista rozgrabionych i zdewastowanych ośrodków miejskich jest niezwykle długa. Został splądrowany i zniszczony Kalisz. Najbardziej spustoszone były jednak obie polskie stolice - Kraków oraz Warszawa. Szwedzi po zdobyciu Krakowa nałożyli na mieszkańców haniebnie wysoką kontrybucję w wysokości 300 tysięcy złotych. Najemne żołdactwo okradło wszystkie klasztory, kościoły, konfiskując zdecydowaną większość naczyń liturgicznych i dzwonów, nie zapominając oczywiście o domach bogatych mieszczan. Szukając cennych kosztowności, nieprzyjaciele sprofanowali nawet groby polskich królów. Wawel okradany był ośmiokrotnie, jeśliby grabieżcy przez niedopatrzenie, nie zostawili czasem czegoś cennego polskim prawowitym właścicielom. Dzięki mądrości zapobiegliwych ludzi udało się ukryć na Spiszu zawartość skarbca koronnego, skarbca uniwersyteckiego oraz cenną kolekcję arrasów. Jeszcze gorszy los spotkał Warszawę. Aleksander Wejnert - XIX wieczny historyk opisał apokaliptyczny los i obraz Warszawy, po potopie szwedzkim. Warszawa trzy razy przechodziła z rąk do rąk. Szwedzi mszcząc się na polskich i tatarskich obrońcach, za każdym razem niszczyli stolicę jeszcze mocniej. Co ciekawe, dla oprawców Rzeczypospolitej także stanowiły wartość kominki, kolumny, schody, okna i drzwi wraz z futrynami, zrywane podłogi i skórzane obicia.

Karol X Gustaw wywiózł z Warszawy siedem statków łupów wojennych, głównie obrazy, militaria czy choćby złote lwy. Straty demograficzne były ogromne - liczba ofiar sięgnęła do nawet czterech milionów obywateli Korony oraz w mniejszym stopniu Litwy. W jednym z najbardziej żyznych glebowo terenów Rzeczypospolitej - na Żuławach, skala zniszczeń była tak wielka, że zapanował przerażający głód. Miejscowa ludność zjadała psy i koty, odnotowano także kilkanaście przypadków kanibalizmu. W Wielkopolsce i Prusach Królewskich, tak doświadczonych przez wrogów, liczba mieszkańców zmniejszyła się nawet o 60%. Straty wśród samej ludności miejskiej tylko na Mazowszu szacowano na 70%. Fatalna sytuacja panowała także na wsi. Niemożliwym jest do dziś precyzyjne oszacowanie liczby spalonych i zdewastowanych gospodarstw chłopskich. Po tym strasznym kataklizmie dziejowym eksport zboża, głównego produktu dla gospodarki Polski spadł aż o 60%. Średnio zamożna szlachta, która dotychczas miała decydujący wpływ na politykę państwa, uległa zdecydowanemu osłabieniu oraz spauperyzowaniu. Po potopie doszła do dużego znaczenia politycznego szlachta gołota, której wcześniej w naszej Ojczyźnie nie było. Finalnie doprowadziło to do rozwoju tragicznego dla przyszłości Ojczyzny systemu klienckiego oraz groźnego wzrostu wpływów magnaterii. Henryk Sienkiewicz we własnym literackim Potopie, opisał system kliencki, na przykładzie relacji jakie łączyły młodego chorążego orszańskiego Andrzeja Kmicica z hetmanem Januszem Radziwiłłem. Przerażający konflikt ten przyniósł nam także gigantyczny regres cywilizacyjny i kulturowy. Szwedzko-niemieccy bandyci rujnowali planowo, z premedytacją polski przemysł. Słodownie, browary, młyny, kopalnie, huty, były z dziką przyjemnością niszczone. Polska miała się nigdy nie podnieść z tego brutalnego ciosu. Ich pazerność dochodziła do takich rozmiarów, że skarbów których nie zdołali wywieźć za Morze Bałtyckie, zniszczyli na miejscu lub zatopili w obawie odbicia nagromadzonego łupu. Rzeczypospolita Obojga Narodów utraciła w sumie zasoby co najmniej 69 bibliotek oraz 19 archiwów. Jak słusznie pisał Jerzy Besala: "Bogactwo i świetność kulturowa I Rzeczypospolitej została starta w proch przez Szwedów, ich zaciężnych i sojuszników albo wywieziona za morze, do Skandynawii". W Szwecji znajdziemy nasze militaria, zbroje rycerskie, sztandary, chorągwie, obrazy, arrasy, gobeliny a nawet tureckie namioty, posągi oraz wszelkiego rodzaju kosztowności. Za te gigantyczne straty Rzeczypospolitej, dzisiejsze polskie władze powinny się wreszcie upomnieć. Kiedy zaczniemy dbać wyłącznie o własny interes narodowy? Jest to oczywiście pytanie retoryczne. Skoro Żydzi nie pozwalają nikomu zapomnieć o milionach ofiar holokaustu, to Polacy także mają obowiązek pamiętać o cierpieniach własnego narodu. Powinniśmy regularnie przypominać naszym wrogom o naszej martyrologii.

Wojciech Jurczyk

Komentarze obsługiwane przez CComment

Są ludzie, którzy w polityce uznają tylko żniwo - nawożenie, orka i siew są niepotrzebne. Są tacy, którzy podczas pierwszych robót w polu już pytają o plon, a gdy nie widzą, zniechęcają się i odchodzą.
Polska bez żadnej wątpliwości ma o wiele więcej takich ludzi niż inne kraje. Wynika to niezawodnie stąd, żeśmy przez długi czas żyli bez polityki we właściwym tego słowa znaczeniu. To, co się nazywało polityką, to nie były ruchy celowe, jeno odruchy.
Roman Dmowski



Roman Dmowski

Jeden z ojców odzyskanej niepodległości Polski. Założyciel Komitetu Narodowego Polski.

Czytaj więcej

Jędrzej Giertych

Ideolog Obozu Narodowego, dyplomata i dziennikarz. Bliski współpracownik R. Dmowskiego, autor wielu książek i rozpraw historycznych.

Czytaj więcej

Adam Doboszyński

Polityk, pisarz i intelektualista, związany z obozem narodowym. Działacz Obozu Wielkiej Polski.

Czytaj więcej

Deklaracja Ideowa

OWP jest organizacją świadomych sił narodu, mających za zadanie uczynić go zdolnym do silnego ujęcia w swe ręce spraw swoich.

Czytaj więcej