foto1
foto1
foto1
foto1
foto1


Przemysław Górny urodził się 23 kwietnia 1932 r. w Kaliszu jako pierworodny syn działacza Stronnictwa Narodowego (SN) i żołnierza Narodowej Organizacji Wojskowej (NOW), Stefana Górnego. Przemek pamiętał jak w wieku 7 lat wspólnie z ojcem wzięli udział w pogrzebie Romana Dmowskiego, było to wielkie wydarzenie (około ćwierć miliona uczestników), które na zawsze uwiło w jego pamięci. Pięć lat później doszło do tragedii, Niemcy zabrali z domu Stefana Górnego do obozu w Mauthausen, gdzie został zamordowany. Ostatnie słowa ojca, które Przemek zapamiętał brzmiały: Twoje synku miejsce, będzie w Stronnictwie Narodowym. To są nasze korzenie”.

Tak więc w 1944 r. mający zaledwie 12 lat Przemek został w domu z ciężarna matką oraz młodszym bratem Tadeuszem. Palił się do walki z Niemcami ale nie przyjęto go do Narodowych Sił Zbrojnych (NSZ) ze względu na zbyt młody wiek. Mieszkali w kamiennicy przy ulicy Czapelskiej na warszawskiej Pradze. Bolesław Wróblewski, jego kuzyn wspomina, że „sytuacja była bardzo dzieżka. Kamienica rozpadała się a szczeliny powiększały niemal z dnia na dzień. Jedna z nich miała co najmniej kilkanaście centymetrów grubości.” Urodził się trzeci z synów Stefana – Roland a Przemek w związku z poprzecinaniem przewodów radiowych podczas pierwszomajowej akademii został skierowany do Państwowego Domu Dziecka w Chilichach pod Warszawą. Za posiadanie pistoletu i bijatyki został przeniesiony do kolejnego domu dziecka (tym razem o zaostrzonym rygorze) w Płocku. Sytuacja rodziny uległa poprawie dopiero po wyprowadzce na ul. Fieldorfa 7/4 na warszawskim Gocławiu. Tam też wspólnie z bratem Ronaldem żył aż do śmierci.

Jako młody chłopak był bardzo energiczny i szybko okazało się, że ma talent do boksu. W 1951 r. zdobywa tytuł młodzieżowego wicemistrza Polski w tej dyscyplinie. Po latach wspominał, że bardzo zabolała go ta jedyna porażka. Górny był po amputacji ucha a przeciwnik o tym sekretnie poinformowany uderzał celowo w to czułe miejsce. Zdradzony rzucił boks ale jego walka tak naprawdę dopiero się rozpoczynała. Matka namawiała go do kształcenia: Żeby coś zrobić dla Polski, trzeba się kształcić. Byłeś prześladowany jako dziecko, ratuj polskie dzieci jako sędzia. Zrób coś dla nich.” I tak pomimo zadziornego charakteru, Górny przykładał się do zajęć szkolnych, egzamin dojrzałości zdał na piątkę. W 1954 r. zostaje przyjęty na Wydział Prawa Uniwersytetu Warszawskiego gdzie oprócz stypendium socjalnego, za świetne wyniki otrzymał także rektorskie.

W marcu 1955 r. wspólnie z Karolem Głogowskim i Andrzejem Litwakiem współzakłada Związek Młodzieży Demokratycznej (ZMD). Z czasem dołączają następni m.in. Andrzej Kern, Ryszard Bender czy A. Ostoja-Owsiany. 30 listopada 1956 r. zostaje wybrany głównie przez studentów na przewodniczącego rosnącego w siłę podczas odwilży polskiego października 1956 r. ZMD. W związku z powstaniem prężnej organizacji studencko-robotniczej, Stronnictwo Demokratyczne (SD) decyduje się na powołanie organizacji o tej samej nazwie jako swojej młodzieżówki. Z inicjatywy SD dochodzi następnie do połączenia obu ZMD, które przyjęły zgodnie dotychczasowy program za obowiązujący. Organizacja zmienia nazwę na Związek Młodych Demokratów, którego oddziały współpracając z SD pojawiają się we wszystkich większych polskich miastach. ZMD domagał się uwolnienia Prymasa kard. Stefana Wyszyńskiego do czego finalnie doszło 28 października 1956 r. Sytuacja się komplikowała bo w ciągu kilku miesięcy organizacja przyjęła charakter jednoznacznie chrześcijańsko-narodowy. Trwały szykany ze strony Służb Bezpieczeństwa a SD zerwało współpracę ze swoją dotychczasową młodzieżówką, natomiast zarząd ZMD podjął decyzję o samorozwiązaniu z dniem 16 stycznia 1957 r. Decyzji tej nie uznaje Przemysław Górny, którego grupa kontynuuje działalność nielegalnie aczkolwiek jawnie. We wrześniu 1957 r. członkowie ZMD protestują przeciwko zamknięciu tygodnika „Po prostu”. Tylko z powodu wielkiej popularności Górnego władze nie decydują się na jego aresztowanie, jednak w związku z nasilającymi się represjami organizacja zaprzestaje działalności w 1958 roku.

Podczas tych wydarzeń Górny był trybunem ludowym, który często ścierał się na wiecach z Jackiem Kuroniem oraz Lechosławem Goździkiem. Podczas jednego z takich starć, Kuroń nie będąc w stanie merytorycznie ostudzić entuzjazmu powstałego wśród słuchaczy po jednym z płomiennych przemówień Przemka odparł z bezsilności „Wy nie widzicie, że on jest zaklinaczem węży? On was zaklina”. Na co tłum odpowiedział: „Dobra, dobra, Jacek, niech nas zaklina, my jesteśmy węże. Niech żyją węże”. O ile jego adwersarze próbowali system reformować, Górny jednoznacznie domagał się odrzucenia socjalizmu. ZMD liczył kilkadziesiąt tysięcy członków w całym kraju i w tamtym okresie był na uniwersytetach a także na ulicy realną siłą. Mimo realnych wpływów na temperaturę nastrojów w stolicy, Przemek odmówił rozpoczęcia strajku generalnego obawiając się krwawych następstw: „Słuchajcie koledzy, nie było tej rozmowy, bo Polskę obowiązuje ekonomia krwi. Niemcy wytłukli kilka milionów Polaków, drugie tyle Sowieci. Życie każdego Polaka jest warte osiem następnych”.

Równolegle do wygaszania ZMD przygotowywany był projekt organizacji tajnej pod szyldem Ligi Narodowo-Demokratycznej (LN-D), była to organizacja ściśle endecka a zarazem wychowawcza. Naturalnie ze względu na dość ograniczone pole działania jak też niemożność wykorzystania talentu oratorskiego Przemka Górnego struktura ta jest dość skąpa liczebnie. Oficjalnie zawiązana w 1958 r. zostaje rozbita dwa lata później, 7 maja 1960 r. dochodzi do aresztowań natomiast 29 maja 1961 r. odbywa się tajny proces całej grupy Kosseckiego i Górnego. Czołowi działacze otrzymują wyroki więzienia z wyjątkiem nierozpracowanego przez służby przewodniczącego LN-D Walentego Majdańskiego, natomiast mecenas Leon Mirecki i prof. Jan Bogdanowicz zostają uniewinnieni. Przemysław Górny katowany przez 9 miesięcy konsekwentnie odmawiał złożenia zeznań, został skazany na 2 lata więzienia.

Później było już tylko gorzej, w 1965 r. aresztowany na 6 miesięcy pod zarzutem napadu na bank, następnie zatrzymany w styczniu 1966 r. w związku z próbą nielegalnego przekroczenia granicy w celu zakładania ZMD na emigracji ponownie aresztowany i skazany na 2,5 roku więzienia. Niespodziewanie warunkowo zwolniony z więzienia już w listopadzie 1967 r., po dwóch dniach od wyjścia z zakładu karnego zostaje zagadkowo potrącony przez samochód. Skutki tego wypadku odczuwał do śmierci. W 1968 r. zostaje skreślony z listy studentów aczkolwiek po wznowieniu studiów w 1970 r. uzyskuje finalnie absolutorium na Wydziale Prawa UW. Odmawia współpracy ze skrzydłem moczarowców w PZPR, nie zamierza nikogo obciążać w śledztwie włącznie z Jackiem Kuroniem i Karolem Modzelewskim. „Jeszcze Cię Górny załatwimy” usłyszał. W 1970 r. wmieszany w pospolite przestępstwo został skazany na 10 lat więzienia, na szczęście wypuszczono go po 5 latach.

Po wyjściu z więzienia pozostaje jednak zgorzkniały i stroni od działalności politycznej. Żyje w nędznych warunkach pozbawiony środków do życia. Przez kilka lat topi smutki wraz z ludźmi, których poznał w więzieniu. Nawet wśród kryminalistów miał opinię chłopaka charakternego i cieszył się sporym poważaniem. Z czasem staje na nogi, odrzuca alkohol definitywnie i wraca do społeczeństwa.

Od 1989 r. odzyskuje dawny wigor, powstają Stronnictwa Narodowe i Przemysław Górny wreszcie może formalnie wypełnić testament ojca. W 1993 r. otrzymuje rentę oraz odszkodowanie za utracone zdrowie z inicjatywy Jacka Kuronia, który dowiadując się, że jego dawny przeciwnik żyje w nędzy nadchodzi z pomocą. „Jacek, jesteśmy wrogami. Powinienem do Ciebie strzelać a Ty mi pomagasz?” wspomina po latach swoją reakcję na tak zaskakujące odwiedziny. „Przemek, teraz nie masz siły strzelać” - odparł z sympatią Kuroń. Zdobyte środki szybko przeznacza na cele narodowe i społeczne.

Działa w Stronnictwie Narodowym, senioralnym (SN) a także Stronnictwie Narodowym „Szczerbiec” mec. Mariana Barańskiego i Narodowym Towarzystwie Oświatowym (NTO) mec. Eugeniusza Grzejdziaka. Niezadowolony z istniejących podziałów podejmuje próbę zjednoczenia rozbitego Obozu Narodowego organizując Kongres Zjednoczonego Stronnictwa Narodowego (ZSN) z własnych środków. Zarówno ta inicjatywa, jak i kolejne nie przynoszą skutku. Bardzo przeżywa wykreślenie z ewidencji partii politycznych SN, seniorzy próbują przejąć inicjatywę aczkolwiek nazwę szybko blokuje były poseł Partii Piwa. Górny jest zrozpaczony, próbuje montować kolejne struktury wspólnie z Bohdanem Porębą, mieszanka okazuje się jednak wybuchowa. Co szczególnie istotne, Przemek w odróżnieniu od innych czołowych działaczy nigdy nie pretendował do objęcia kierownictwa nad żadną z organizacji narodowych, jego celem było zjednoczenie wszystkich organizacji a przynajmniej większej z nich części w upragnione Stronnictwo Narodowe. Po tych próbach pozostał tylko mundur ostatniego aktywnego SN Ludwika Wasiaka. Przemysław wiąże się dodatkowo jako senior z Obozem Wielkiej Polski (OWP), którego prawna siedziba znajdowała się przez kilka lat w jego mieszkaniu. Uczestniczy w akcjach i spotkaniach OWP, przemawia i wpiera członków organizacji. Kiedy choruje, działacze finansują operację w prywatnej klinice.

Pozostaje aktywny także na szczeblu lokalnym Gocławia, przy współpracy z miejscową radną Iwoną Kuleszą organizuje młodzieżowy Korpus Ochrony Środowiska. Organizowane są różnego rodzaju akcje ekologiczne. Kiedy przychodzi do referendum w sprawie wejścia do UE to właśnie dzięki młodym aktywistom przeciwnicy akcesji zdobywają w Warszawie rekordowe poparcie właśnie na Gocławiu z czego Górny jest dumny do końca życia.

3 maja 2006 r. zostaje odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego w 50. rocznicę powołania Związku Młodych Demokratów. Naturalnie wdzięczny z natury Przemek wielokrotnie wypowiada się przychylnie na temat środowiska Prawa i Sprawiedliwości (PiS) aczkolwiek nie szczędzi też krytyki. Wielokrotnie krytykuje pomysł tarczy antyrakietowej czy wspieranie banderowskiej Ukrainy, wydaje nawet w tej sprawie oświadczenia. W 2009 r. protestuje wraz z OWP pod Żydowskim Instytutem Historycznym (ŻIH) wobec kłamstw dr Aliny Całej i innych pracowników tej instytucji. Można go było spotkać zarówno wśród obrońców krzyża na Krakowskim Przedmieściu jak też na Alei Szucha pod Ambasadą Ukrainy upominającego się o pomordowanych na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Czytywał „Myśl Polską”, „Tygodnik Ojczyznę” a zarazem „Szczerbiec” czy „Naszą Polskę”. Najważniejsze zawsze pozostają jednak pomnik Romana Dmowskiego i pamiątkowa tablica na praskim Kamionku, gdzie Roman Dmowski się urodził.

Jak wspomniał Bolesław Wróblewski: „zachował umiejętność rozmowy z każdym”. Zmarł 25 stycznia 2022 r. w wieku 90-ciu lat w swoim mieszkaniu na warszawskim Gocławiu. Pochowany na Cmentarzu Północnym w Warszawie w kwaterze W-IX-8-8-11.

Zbigniew Kuzniarski
Reykjavík, Islandia 

Autor był działaczem Stronnictwa Narodowego (SN) i Sekcji Mlodych SN

Członek Komisji Rewizyjnej Obozu Wielkiej Polski (OWP)

Komentarze obsługiwane przez CComment

W czasach powszechnego fałszu, mówienie prawdy jest rewolucyjnym aktem.
George Orwell



Roman Dmowski

Jeden z ojców odzyskanej niepodległości Polski. Założyciel Komitetu Narodowego Polski.

Czytaj więcej

Jędrzej Giertych

Ideolog Obozu Narodowego, dyplomata i dziennikarz. Bliski współpracownik R. Dmowskiego, autor wielu książek i rozpraw historycznych.

Czytaj więcej

Adam Doboszyński

Polityk, pisarz i intelektualista, związany z obozem narodowym. Działacz Obozu Wielkiej Polski.

Czytaj więcej

Deklaracja Ideowa

OWP jest organizacją świadomych sił narodu, mających za zadanie uczynić go zdolnym do silnego ujęcia w swe ręce spraw swoich.

Czytaj więcej