foto1
foto1
foto1
foto1
foto1


Kiedy znaczna większość Polaków czyniła ostatnie przygotowania na dzień przed Wigilią 2008, z rosnącym podekscytowaniem przeżycia rodzinnych świąt, nikt nie wiedział, że właśnie tego dnia wydano wyrok na świadomość narodową naszego narodu. Mocno powiedziane. A czym jest świadomość narodowa? To przede wszystkim znajomość więzów ze swym narodem, swoją Ojczyzną. A więc nasza, wspólna, polska historia. Czerpanie garściami z tych wszystkich dobrych postaw wcześniejszych pokoleń, idei, które dojrzewały na przestrzeni tysiąca lat. Żeby nie zapomnieć kim się jest, kto był przed nami i ile poświęcenia i krwi włożono, abyśmy mogli teraz się nad tym zastanawiać. Stąd potrzeba przekazywania jak najdokładniej historii Polski młodym pokoleniom.

 

            A co dzieje się dzisiaj? We wspomnianym zapracowanym dla niemal każdego dniu, poprzedzającym Wigilię, minister Edukacji Narodowej podpisała rozporządzenie wprowadzający w życie nową podstawę programową dla szkół. Do tej pory, uczniowie w szkole uczyli się historii w dwóch cyklach po trzy lata – w gimnazjum i liceum. W pierwszym cyklu pobieżnie by zapoznać z całym zakresem historii, w drugim, w liceum dokładnie analizując co mówią karty historii, wtedy dokładnie rozumowując to co działo się na przestrzeni wieków. Po zmianie MEN, kurs historii dla sporej liczby uczniów, a może dla większości, zakończy się w pierwszej klasie ponadgimnazjalnej. Ponieważ klasa 2 i 3 będzie już swego rodzaju kursem przygotowującym do matury. Wtedy już będzie trzeba wybierać profile, w jakich będą chcieli się w przyszłości kształcić. Każdy chyba sam pamięta, jak wielu uczniów nie wie w takim wieku, co go tak naprawdę interesuje, jakim naukom chce się poświęcić. A co jeszcze gorsze, ten system jest przygotowany dla uczniów „trójkowych” z wcześniejszego dla „czwórkowych”. A więc zostanie obniżony poziom. Uczniowie, którzy wybiorą od 2 klasy profil przedmiotów ścisłych, będą uczęszczać na zajęcia „historia i społeczeństwo”. Jest tam 10 bloków tematycznych, także i historycznych, ale i inne, z historią sensu stricte, mają mało wspólnego. A nauczyciel wybierze z tym 10 tylko 4. Więc zupełnie może zabraknąć w klasach 2 i 3 historii jako dziejów narodu, państwa, Ojczyzny. 
        Dzisiaj mamy przez młode pokolenie nie rzadko pozytywne zdanie o okresie PRL, większość sondażowa jest zdania, iż wprowadzenie stanu wojennego było uzasadnione, na rocznicach wielkich wydarzeń, zapomina się o niewygodnych bohaterach, którzy de facto przyczynili się najbardziej do sukcesów Polski, bo Wielcy Polacy, mężowie stanu nigdy nie zabiegali o zaszczyty, o hołdy, nagrody, więc inni mogli to łatwo wykorzystać, sobie przypiąć tytuł oswobodziciela, przypisać cudze sukcesy. A dzisiaj kto dostrzega te zakłamania historii? A skoro jest tak źle z wiedzą historyczną narodu, to co będzie gdy dojrzeje nowe pokolenie, które zakończy kształcenie historii… w pierwszej klasie ponadgimnazjalnej?

            Prócz zmian w nauczaniu historii, są zmiany w kanonie lektur. Ciekawe, że wśród lektur dla liceów nie ma ani jednej książki Henryka Sienkiewicza. Można długo mówić o tym rozporządzeniu MEN, o protestach nauczycieli historii, polonistów, pedagogów.

            Ale najciekawsze jest pytanie – po co te zmiany? Czym podyktowane? Każdy zdrowo mylący obserwator, po chwili namysłu dojdzie do źródła. Otóż, omawiana nowa podstawa programowa jest dostosowaniem oświaty do zaleceń… Parlamentu Europejskiego. A jakżeby inaczej. A teraz już po nitce do kłębka: a jaki cel przyświecał PE dla wdrażania tych zmian? To już bardzo proste. Ta europejska reforma ma kształcić „Obywateli Europy”. Ludzi, którym okrojono poznanie narodowej historii, jego idei, w zamian z mocniejszym poznaniem historii Europy, „patriotyzmu europejskiego”. Taki człowiek nie czuje więzi do narodu jak jeszcze nasze pokolenie, natomiast bez porównania większe do Europy, jako coś więcej niż kontynentu na którym leży jego Ojczyzna. Chętniej powie – jestem obywatelem Europy. Naszemu pokoleniu nie da się utworzyć jednego państwa, jednego głównego rządu, jednej polityki. Zbyt wiele w nas, Europejczykach, świadomości narodowej. Ale nowe pokolenie? … To, co dzisiaj jest zupełnie nierealne, niemożliwe, dla przyszłego pokolenia, dzisiejszych np. 6 latków, będzie czymś naturalnym, normalnym. Skoro jestem obywatelem Europy, oczywistym jest, że ma być i państwo „Europy”. Było w historii wiele takich tworów, chcących spoić narody europy w jeden organizm. Wszystkie upadły. Ale cenę… płaciło wiele następnych pokoleń.

            Zwróćmy na koniec uwagę na pewną tendencję. Nie zamierzamy bronić byłego ministra Romana Giertycha, ale gdy chciał zaprowadzić, zresztą słusznie, obowiązek mundurków szkolnych, znaleźli się uczniowie i dorośli „im pomagający” z protestami pod ministerstwem, szykowane z dużym rozmachem. 
            A dzisiaj, gdy ruguje się ze szkół naukę historii swego narodu, kultury, ściślej – znacząco ogranicza – nie ma nikogo. Jest cisza, spokój. Gdzie się podziały te tłumy? Teraz ustawmy na szali mundurki – i zamach na świadomość narodową przyszłych pokoleń. Nawet nie ma porównania z kalibrem zamachu.  
             Czyżbyś już taki ślepy był, młody człowieku, że nie widzisz co zgotowała Ci obecna władza? Nie tylko ta w Polsce, wykonująca „tylko” zarządzenia, ale i ta w Brukseli?

Komentarze obsługiwane przez CComment

Wódz, który zwycięstwa przypisuje sobie, a na innych zwala klęski, jest człowiekiem moralnie niedojrzałym i jako taki - na swoim odpowiedzialnym stanowisku nieuczciwym.
Roman Dmowski