foto1
foto1
foto1
foto1
foto1


Jeszcze nie przebrzmiały echa wielce znaczącego wyjazdu na Słowację, a już ekipa członków Obozu Wielkiej Polski udała się do zaprzyjaźnionych kolegów z bratniej Organizacji Narodowej SNP1389 w Serbii. Poza faktem zacieśnienia międzynarodowej współpracy organizacji Narodowych w obliczu antynarodowej polityki Unii Europejskiej, celem wyjazdu była pomoc humanitarna dla prześladowanych Serbów trwających niezłomnie na barykadach usypanych na drodze w Rudare (okolicach Kosovskiej Mitrovicy), a jeszcze bardziej dla tych trwających w enklawie albańskiej w Graczanicy (okolice zagrabionej przez albańskich Shqiperise serbskiego miasta Prisztiny), a już szczególnie dla wygnańców z Prisztiny, wegetujących bez środków do życia w getcie na obrzeżach miasta.

 

         Co ciekawe, ekipa w drodze spotkała dwóch młodych polskich autostopowiczów, którzy gdy dowiedzieli się o szlachetnym i patriotycznym celu Polskiej wyprawy z radością dołączyli do zespołu dając tym prawdziwy dowód patriotyzmu i zdrowego myślenia Polskiej Młodzieży – duch w Narodzie nie ginie !


        W pierwszym dniu wyprawy, wieczorem w Belgradzie nastąpiło serdeczne powitanie obu ekip. W dalszej kolejności nastąpił przejazd do miejsca noclegu w miejscowości Sabac, gdzie nastąpiło zakwaterowanie. Zarządzono zlot organizacji Narodowych i patriotycznych Serbii. Choć część organizacji wiedziała o Polskim uczestnictwie, to wejście Polskiej ekipy wzbudziło spore zainteresowanie. Pod cerkwią rozłożono historyczne informacje o celu zebrania – wielkim marszu ochotniczym serbskich patriotów z 1914 roku ruszających przeciw habsburskiemu korpusowi ekspedycyjnemu atakujących w rejonie Gór Cer. Tym szlakiem mieli ruszyć jak co rok współcześni Narodowcy Serbscy. Uczestnicy marszu z wielką życzliwością przyjęli polskich pielgrzymów, szybko integrując się w narodowym braterstwie. Wreszcie nadszedł czas wyjścia.Uczestnicy marszu z wielką życzliwością witani byli przez okolicznych mieszkańców. Życzliwość i zainteresowanie wzbudziła także Polska ekipa. Ale nie tylko, także miejscowa telewizja zainteresowała się Polakami przeprowadzając z nimi wywiad. Trasa marszu to 36 km. wiodąc nie tylko pośród malowniczych gór ale i przepięknych wiejskich cerkiewek. Ale wreszcie po trudach znoju i upału, ekipa wreszcie dotarła pod pomnik serbskich patriotów (temperatura przy bezchmurnym niebie, osiągała 40 stopni Celsjusza) – szczęśliwi Ci którzy zabrali czapki i kapelusze – pozostali radzili sobie różnie, najczęściej zakładając na głowę różne zamienniki. Gdzie w pierwszej kolejności odbyła się uroczysta modlitwa za poległych, składając – tradycyjnym prawosławnym zwyczajem - tradycyjne ofiary z plonów ziemi. Chleba, kaszy, miodu, winogron i wina. Poniżej zaś uczestnicy wspólnie w sposób liturgiczny posilili się ofiarami, dając tym wyraz braterstwa z Wielkimi Bohaterami. Marsz zakończył się wspólnym posiłkiem i braterstwem obu narodów, gdy śpiewano pieśni patriotyczne i narodowe.

 

Komentarze obsługiwane przez CComment

Tradycja naszych powstań i polityki powstańczej nie sprzyjała dojrzewaniu politycznemu ludzi i ci, co na tej tradycji kształcili swe pojęcia, nie mogli rozumieć polityki jako czynności, która sobie stawia jasny, konkretny cel i wybiera do niego odpowiednie drogi.
Roman Dmowski