foto1
foto1
foto1
foto1
foto1


Wysoka frekwencja tegorocznego pochodu na pewno jest budująca, gorzej jednak jeśli chodzi o przekaz ze strony organizatorów. Marsz staje się bowiem coraz bardziej upartyjnionym znakiem rozpoznawczym Ruchu Narodowego, czyli organizacji w której prym wiodą byli posłowie LPR i PiS. Niektórzy z nich mandat sprawowali jeszcze w czasach PRL co nie przeszkadza w głoszeniu wyraźnie przeterminowanego, aczkolwiek podejrzanie zajadliwego antykomunizmu.

 

 

Powstało stronnictwo sprzeczności - ma nieść nową jakość a powtarza stare frazesy z czasów nieboszczki KPN czy Ligi Republikańskiej. Dla nich najwyraźniej czas się zatrzymał. Nie jest tu szczególnie ważna dewastacja polskiego przemysłu i pogłębiający się kryzys społeczno-gospodarczy w państwie. O tym się nie mówi, powtarza się slogany jak to komuna zostanie rozliczona a Jaruzelski powieszony. Każdy ma prawo głosić swoje poglądy ale sprzeciw nasz musi budzić odwoływanie się tych ludzi do spuścizny Narodowej Demokracji przy jednoczesnym kanalizowaniu żywiołów narodowych. Mają bowiem prowadzić do realnej polityki Dmowskiego a tymczasem wpierw kłaniają się Komendantowi.

Powinni mieć jakiś pomysł na politykę międzynarodową państwa zaś jak na razie mamy tradycyjne już wyzwiska pod adresem jedynego państwa jakie nie rości sobie wobec nas pretensji terytorialnych. Jeszcze nie znaleźli się w parlamencie a już porzucają ideę niezależnego państwa polskiego. Chcą trwać w EU, szukać egzotycznych sojuszy a w pierwszym rzędzie załapać się do sławetnego eurokoryta. Zamiast nowego spojrzenia mamy płonącą budkę pod ambasadą.

Cieszyć musi realny opór wobec zachodniej zgnilizny moralnej jak też stawanie w szranki z jej emisariuszami ale nie zastąpi to narodowego programu politycznego. Tak przedstawia się nasze spojrzenie na miniony Marsz Niepodległości w którym tradycyjnie wzięliśmy udział.

Komentarze obsługiwane przez CComment

Są ludzie, którzy w polityce uznają tylko żniwo - nawożenie, orka i siew są niepotrzebne. Są tacy, którzy podczas pierwszych robót w polu już pytają o plon, a gdy nie widzą, zniechęcają się i odchodzą.
Polska bez żadnej wątpliwości ma o wiele więcej takich ludzi niż inne kraje. Wynika to niezawodnie stąd, żeśmy przez długi czas żyli bez polityki we właściwym tego słowa znaczeniu. To, co się nazywało polityką, to nie były ruchy celowe, jeno odruchy.
Roman Dmowski